Wielkanoc 2024
„ Pan jest moim PASTERZEM…..
nie brak mi niczego…”
Ps 23
Drodzy Rodzice Adopcyjni
Tak jak w Starym Testamencie, przewodnikiem dla ludu był Mojżesz, tak dziś w tym bardzo niespokojnym świecie, pełnym wojen
i kłamstw, naszym przewodnikiem jest sam Jezus, jako Dobry Pasterz, który prowadzi nas często przez pustynię do wolności i do zbawienia. Niech Ten Jezus, ukrzyżowany a po trzech dniach Zmartwychwstały przyniesie całemu światu, naszej Ojczyźnie i nam samym POKóJ i RADOść.
Wspomnienia z mojego pobytu w Kamerunie.
Niebawem będą już trzy miesiące jak wróciłam z Kamerunu. Trzy tygodnie mojego pobytu
na ziemi kameruńskiej przeminęły szybko jak wiatr. Pozostały tylko wspomnienia i radość z tej wielkiej łaski, której udzielił mi Pan, że mogłam po raz trzeci odwiedzić kraj, który jest mi bardzo bliski. Ktoś może zapytać, dlaczego? Od 16 lat współpracuję z naszymi siostrami misjonarkami, pomagając finansowo dzieciom i młodzieży w ich edukacji szkolnej poprzez adopcję na odległość.
Za każdym razem, kiedy przylatywałam do Kamerunu pytałam samą siebie. Dlaczego Ci ludzie muszą żyć w tak trudnych warunkach w dobie cywilizacji i dobrobytu? Nie potrafiłam dać sobie odpowiedzi. Drogi, komunikacja międzymiastowa i miejska, budynki mieszkalne, szkoły, różne instytucje są w opłakanym stanie.
Obserwowałam ludzi młodych, pragnących zarobić parę groszy
w handlu ulicznym,
to co mieli w swoich rękach podchodzili do przechodniów, aby im sprzedać. Gdy zobaczyli białego człowieka niemal biegli z nadzieją, że może coś kupi. Czasami kupiłam, ale ile można.
Ludzie starzy pokazywali się na drogach, umęczeni, spracowani, wracający z pól z bagażem
na plecach i z maczetą w ręku. Natomiast dzieci i młodzież szkolna całymi gromadami pokazywała
się na drogach w godzinach popołudniowych wracając ze szkół oczywiście na pieszo, często musieli przejść kilka kilometrów.
To wszystko działo się na tle przepięknych krajobrazów, górzystych terenów, ukwieconych kolorowymi kwiatami, przeróżnymi gatunkami palm, krzewów i drzew afrykańskich np. kakaowiec, kawowiec, daktylowiec itp. Cała egzotyka wprowadzała mnie w zachwyt, jeszcze dziś jak się dobrze skupię to słyszę w uszach niepowtarzalny szum nadchodzącego deszczu tropikalnego. Nie można tego porównać do naszej tzw. ulewy…. Nie mówiąc o przepięknych zachodach i wschodach słońca.
Nie da się opisać wszystkiego, ale muszę jeszcze wspomnieć, jedną ważną rzecz, pokochałam bardzo tamtejszych ludzi. Miałam wiele okazji aby się z nimi spotkać i porozmawiać.
Jestem pełna podziwu dla ich pobożności, cierpliwości, prostoty i wielkiej wdzięczności. Nasze siostry misjonarki bardzo szybko wkomponowały się w środowisko tamtejszych ludzi. Podam kilka przykładów, których byłam świadkiem. Idziemy ulicą, zatrzymuje się samochód, otwiera Pan okienko
i wita serdecznie siostrę misjonarkę dziękując jej za to, że buduje szkołę dla ich dzieci, albo, że jest już przedszkole ładne w dzielnicy. Innym razem zatrzymuje nas kobieta, która prawie z płaczem opowiada siostrze misjonarce, że od momentu, kiedy zamieszkałyśmy w tej dzielnicy, ona nie boi się iść po zmroku, bo ulica jest oświetlona, nie ma chaszczy przy drodze jest czysto i bezpiecznie,
bo obok jest kaplica i Bóg strzeże całą okolicę. Innym razem też na ulicy zatrzymuje nas młode małżeństwo, kobieta w ciąży, pytają, czy już mogą zapisać w kolejce swoje dziecko jeszcze nienarodzone do naszego przedszkola…. Czy nie jest to wzruszające? Świadczy o tym, że jesteśmy tam potrzebne, ludzie są bardzo dla sióstr życzliwi. Chrystus nas tam posłał i siostry starają się swoim życiem świadczyć o Nim. Kameruńczycy jeszcze może nie mają takiej ugruntowanej wiary
i tradycji jak my w Europie. Pierwsi misjonarze dotarli do Kamerunu 100 lat temu. Jest to kościół bardzo młody i ciągle zagłuszany przeróżnymi sektami, wróżbitami itp.
Na koniec dwa słowa o naszych dzieciach zaadoptowanych na odległość, o szkołach
do których chodzą. Nasze szkoły katolickie z roku na rok pięknieją a w nich i dzieci. Siostry bardzo dużo dla nich robią. Jak mi powiedziały, że śmiertelność dzieci coraz mniejsza, szkoła nie tylko kształci ale dożywia, przygotowuje do sakramentów świętych i do życia. Ciągle powtarzam, że my dajemy dzieciom nie rybę ale wędkę. I chwała Panu za to a Wam Drodzy dobroczyńcy dziękuję za ogromne wsparcie. Bez Was nie byłoby tego co jest….. Obecnie budujemy szkołę podstawową katolicką na 700 dzieci. Siostra Weronika, która zajmuje się budową, była bardzo wdzięczna za każdą złotówkę i prosiła przekazać swoje podziękowanie wraz z modlitwą. Jeżeli ktoś z Państwa mógłby wspomóc tę budowę byłybyśmy bardzo wdzięczne, nie ukrywam, że są problemy finansowe. Ale z pomocą Bożą , mam nadzieję, że ukończymy i dzieci będą mogły się w niej uczyć i jednocześnie poznawać Prawdy Wiary. Wiem, że co jakiś czas zamawiają siostry Msze święte za Rodziców Adopcyjnych i dobroczyńców.
Dziękuję w imieniu misjonarek, dzieci, ich rodzin i nauczycieli i życzę, aby Jezus Zmartwychwstały obdarzył pokojem świat, naszą Ojczyznę i nasze Rodziny.
S. Teresa Gieńko